sobota, 6 lipca 2013
Aliens - "Wartości" [ebook - download links]
Dziś mam przyjemność przedstawić opowiadanie które napisałem w grudniu zeszłego roku. Jest ono o tyle wyjątkowe, że nie tylko sama historia jest mojego autorstwa, ale również projekt graficzny i ilustracje. Całość osadzona jest w uniwersum "ALIENS", znanym głównie z klasycznych horrorów science-fiction i przybliża nam wydarzenia tajemniczej rosyjskiej wyprawy kosmicznej, podczas której dochodzi do tragicznych wydarzeń. W powieści wspominane są one przez doktora polskiego pochodzenia, obecnego wśród załogi statku kosmicznego. Obcy gatunek występuje tutaj tylko symbolicznie. Czytając tę opowieść można natrafić podteksty seksualne, oraz sceny przemocy. Traktuje również o wszelakich wartościach wyznawanych przez różnych ludzi, stąd tytuł. Jest to bardzo krótkie i tak naprawdę pierwsze moje opowiadanie. Nie uważam się za pisarza, ale moją pasją jest proces twórczy i zawsze chciałem stworzyć coś podobnego. Jako inspiracja do ilustracji posłużył komiks Franka Millera - "Sin City" oraz filmy z gatunku NOIR.
Jeżeli interesuje Cię przynajmniej oprawa wizualna tego opowiadania, lub gdy nawet zdarza Ci się przeczytać czasami jakąś książkę, zapraszam do pobrania "Wartości" w formie elektronicznej ZA DARMO za pomocą poniższych linków, oraz wspierania podobnych działań kreatywnych. Miłej lektury!
PDF:
http://205.196.123.172/v5cfa34a3hmg/eugd8vtj43re65n/Micha%C5%82+Michlewski+-+%5C%27%5C%27ALIENS+-+WARTO%C5%9ACI%5C%27%5C%27+%282013%29.pdf
JPG:
http://205.196.123.7/ggkgc8dkc7vg/le3nwklgdh55baq/Micha%C5%82+Michlewski+-+%5C%27%5C%27ALIENS+-+WARTO%C5%9ACI%5C%27%5C%27+%282013%29+%5Bjpg%5D.rar
niedziela, 7 kwietnia 2013
sobota, 23 marca 2013
Aliens Colonial Marines - PC Patch
Graliscie juz z nowym patchem? Grafika faktycznie poszla troche naprzod, ale wiadomo ze to nie rewolucja, tylko poziom ktory powinien byc od poczatku! Nareszcie pojawia sie np. pekniecie szyby po uderzeniu ciala jednego z marines o oszklony sufit. Cos co bylo w trailerze a nie pojawilo sie w grze. Szczegol, ale od szczegolow zalezy przeciez doskonalosc. Najwieksza zmiana jest wszechobecny efekt szumu.
Kazda scena w grze wyglada teraz jak nagrana na kasecie VHS, co pasuje do gry bazujacej na filmie Camerona, ktory jak pamietamy zostal nagrany na tasmach miernej jakosci. Nie oszukujmy sie - efekt nie tylko dodaje klimatu, ale jednoczesnie idealnie maskuje przestarzaly engine grafiki. Byc moze to glowne zadanie tego efektu, lecz pomimo tego - jestem na tak. Poprawione zostaly efekty swietlne. Teraz naprawde ciesza oko, a latarki marines maja niebieska poswiate. Jak w filmie. Doceniam.
Zmieniona zostala animacja pierwszego ataku Obcego (na gorsza!). Mam wrazenie, ze inaczej wyglada tez Obcy gdy otrzyma cios kolba, ale moge sie mylic. Na pewno Obcy sa faktycznie bardziej agresywni, przez co poziom trudnosci gry wzrasta. Nadal jednak jest to ten sam produkt pelen niedopracowanych elementow.
Niedowierzalem gdy przez szybe ktora byla przeszkoda nie do pokonania dla Obcych, moja postac przenikala jak duch. Dla pewnosci oddalem strzal. Szyba rozsypala sie na drobne kawalki.
poniedziałek, 25 lutego 2013
Dill-On and Alien
Korporacja Weyland-Yutani marzyła o oswojeniu Ksenomorfa.
To było również moje marzenie, z tą różnicą... że zrealizowane. Tak jak widać na załączonym obrazku ;)
Art mojego autorstwa.
sobota, 23 lutego 2013
"Aliens: Colonial Marines" Soundtrack
Najnowszej grze z ksenomorfami można wiele zarzucić, ale nikt nie ośmieli się narzekać na jej oprawę muzyczną.
Zadbał o to młody, utalentowany Kevin Riepl z Los Angeles.
Wyraźne inspiracje ścieżkami dźwiękowymi z dwóch pierwszy filmów, nad którymi pracowali Jerry Goldsmith oraz James Horner wraz z talentem muzyka zaowocowały brzmieniem, które powinno zadowolić każdego fana uniwersum Obcego.
Nie podano jeszcze oficjalnej daty premiery, ale cieszy sam fakt, iż w ogóle jest zaplanowana.
niedziela, 17 lutego 2013
Dill-On o "Aliens: Colonial Marines"
„Aliens: Colonial Marines” – tytuł zapowiadany od lat, w
końcu ujrzał światło dzienne. Tworząc grę na podstawie tak znanej i popularnej
serii filmów jak ALIENS, trzeba liczyć się z odpowiedzialnością i wygórowanymi
wymaganiami fanów. Z pieniędzmi także, bo znana marka ułatwia ich zarabianie.
W przypadku A:CM zostało to wszystko wypośrodkowane.
W przypadku A:CM zostało to wszystko wypośrodkowane.
Z jednej strony produkt
stara się zaspokoić wysokie wymagania fanów robiąc wrażenie odwzorowaniem i
smaczkami jakie gracz napotyka podczas swojej wirtualnej wędrówki przez lokacje
znane z filmu.
Natomiast z drugiej strony odniosłem wrażenie, że wiele rzeczy nie zostało dopracowanych, bo fan i tak zeżre wszystko z pudełka ozdobionym odpowiednim logo.
Natomiast z drugiej strony odniosłem wrażenie, że wiele rzeczy nie zostało dopracowanych, bo fan i tak zeżre wszystko z pudełka ozdobionym odpowiednim logo.
Gra zebrała słabe opinie recenzentów. Najczęściej wystawianą oceną przez czasopisma i portale internetowe jest 4/10. Dlaczego tak nisko?
Być może przez wysokie oczekiwania. Wpływ może mieć też czas oczekiwania na długo zapowiadany tytuł.
Wolałem jednak sam się przekonać na własnej skórze co jest
nie tak z tą produkcją.
Osobiście uwielbiam gry na PC z Obcym głównie dlatego, że pozwalają mi wcielać się w moją ulubioną postać z filmu.
W Obcego.
Osobiście uwielbiam gry na PC z Obcym głównie dlatego, że pozwalają mi wcielać się w moją ulubioną postać z filmu.
W Obcego.
W 2001 roku pojawił się mój osobisty lider w tej dziedzinie.
„Aliens Versus Predator 2”.
Gra zbierała świetne recenzje, potrafiła przerażać, miała
klimat i ciekawe rozwiązania dotyczące sterowania Ksenomorfem. Premiera tej
produkcji miała jednak miejsce 12 lat temu, grafika oraz niektóre rozwiązania
miały prawo się nieco zestarzeć, dlatego czekałem na godnego następcę tronu.
Zawiódł mnie tytuł wydany w 2010 roku przez Rebellion. Zbyt
duże nadzieje?
Być może.
Być może.
„Aliens Versus Predator” (bez żadnej cyfry w tytule co było
ruchem zamierzonym) miało kilka ciekawych rozwiązań lecz daleko tej grze do
ideału.
Czy A:CM pozwoli nam zapomnieć o wadach ostatniej „dużej”
produkcji na PC?
Otóż nie.
Na chwilę obecną mogę powiedzieć że od 2000 roku wyszły 3 gry z Obcym na PC, lecz niestety nie ma wśród nich gry doskonałej, każdy z tytułów ma swoje wady i zalety.
Otóż nie.
Na chwilę obecną mogę powiedzieć że od 2000 roku wyszły 3 gry z Obcym na PC, lecz niestety nie ma wśród nich gry doskonałej, każdy z tytułów ma swoje wady i zalety.
Skupmy się na najnowszym dziele studia Gearbox.
Gra zapowiadana przez lata,
przypominała nam o sobie różnymi przeciekami i podsycała apetyt fanów.
Było chwalenie się odwzorowaniem lokacji, zapowiadanie wysokiej inteligencji Obcych… Od słów do czynów. Pamięta ktoś jeszcze filmik i uciekającego przed ostrzałem Obcego? Ucieczkę przed Crusherem?
W grze tego nie ma.
Było chwalenie się odwzorowaniem lokacji, zapowiadanie wysokiej inteligencji Obcych… Od słów do czynów. Pamięta ktoś jeszcze filmik i uciekającego przed ostrzałem Obcego? Ucieczkę przed Crusherem?
W grze tego nie ma.
Zabrakło wielu obiecanych elementów. Natomiast większość
niedociągnięć zostało.
Przypominam tutaj sobie wypowiedź z forum avpgalaxy.net którą sparafrazuję.
Przypominam tutaj sobie wypowiedź z forum avpgalaxy.net którą sparafrazuję.
Obcy nie biegają jak jaszczurki lub wady, przerażająco i
obrzydliwie. Animacja biegu ksenomorfa przypomina radosnego kucyka albo
króliczka.
Innym określeniem które przypadło mi do gustu to pies Pluto (pozdrawiam TuRkA z Forum Fanów Aliens, twórce tego obrazowego porównania). Skoro już jestem przy tego typu szczegółach – z tego co wiem, odgłosy Obcego w filmie ALIENS to dobrze poddane obróbce krzyki małp. Efekt był świetny, wyszło oryginalnie.
Niestety w grze, kiedy walczyłem ze stadem Obcych zaczynałem się czuć jak w małpiarni. Nieciekawe wrażenie,
Do reszty dźwięków nie mam zastrzeżeń. Godna pochwały i uwagi jest za to muzyka.
Innym określeniem które przypadło mi do gustu to pies Pluto (pozdrawiam TuRkA z Forum Fanów Aliens, twórce tego obrazowego porównania). Skoro już jestem przy tego typu szczegółach – z tego co wiem, odgłosy Obcego w filmie ALIENS to dobrze poddane obróbce krzyki małp. Efekt był świetny, wyszło oryginalnie.
Niestety w grze, kiedy walczyłem ze stadem Obcych zaczynałem się czuć jak w małpiarni. Nieciekawe wrażenie,
Do reszty dźwięków nie mam zastrzeżeń. Godna pochwały i uwagi jest za to muzyka.
Inspirowana ścieżką dźwiękową z filmu, jest klimatyczna i na
wysokim poziomie.
Grafika? Powrót do przeszłości. Poziom jak sprzed 4 lat, ale
tu nie powinno być niespodzianki. Nie był tajemnicą silnik gry - Unreal Engine.
Można byłoby na to przymknąć oko… najważniejsza jest grywalność, ale przeraża
masa błędów i niedopracowanych szczegółów. Znalazłem niewytłumaczalnie
lewitujący obiekt, dźwięk czasami dziwnie przeskakuje, postacie przelatują
przeze mnie jak duchy, cień nie pasuje do postaci…
gracze pewnie spotkają na swojej drodze inne smaczki.
Grę przeszedłem na poziomie TWARDZIEL.
Mimo wad towarzyszących tej produkcji, czas spędzony przy grze
był przyjemny.
Przed uruchomieniem „A:CM” słyszałem, że będziemy mieć też okazję postrzelać do ludzi. Myślałem że mowa o jednej misji, niestety momentów walki z homo sapiens było sporo i były po prostu nudne. Tęskniłem za ksenomorfami, a że są lepsze gry do wystrzeliwania ludzi, zastanawiałem się jaki sens ma to wszystko.
Przed uruchomieniem „A:CM” słyszałem, że będziemy mieć też okazję postrzelać do ludzi. Myślałem że mowa o jednej misji, niestety momentów walki z homo sapiens było sporo i były po prostu nudne. Tęskniłem za ksenomorfami, a że są lepsze gry do wystrzeliwania ludzi, zastanawiałem się jaki sens ma to wszystko.
Odwzorowanie szczegółów i nawiązywanie do klasyki oraz
przeróżne smaczki faktycznie robią wrażenie, a nie raz po prostu wzbudzają
uśmiech. Są to momenty kiedy znajdujemy fragment Bishopa czy głowę lalki która
nosiła Newt. Mamy też okazję używać broni wykorzystywanej przez postacie w
ALIENS.
Przestraszyłem się w momencie kiedy napotkałem element z
Prometeusza, ponieważ ten film według mnie to totalna porażka. Na szczęście
zapożyczony element jest tym najciekawszym z filmu. Chodzi o te latające
obiekty badające strukturę pomieszczeń czerwonym laserem.
To nie jedyny moment w którym się bałem. To ogromny plus.
Największe wrażenie wywarła na mnie misja, w której zostałem
pozbawiony broni. Miło wspominam adrenalinę z tym związaną.
Doceniam też świetnie zaprojektowany HUD, osobiście lubię ten efekt „rozjechanych” kolorów.
Doceniam też świetnie zaprojektowany HUD, osobiście lubię ten efekt „rozjechanych” kolorów.
Jest nowoczesny dzięki obecnej modzie na wszystko w trzech
wymiarach i zarazem klasyczny, w związku z tym że 3D tego rodzaju jest już
przeszłością. Pamięta ktoś jeszcze czasopismo Dinozaury?
Tam zawsze były dwie strony do przeglądania w specjalnych okularach. Fajna sprawa.
Tam zawsze były dwie strony do przeglądania w specjalnych okularach. Fajna sprawa.
Fabuła gry jest ulokowana między drugą a trzecią częścią
sagi z Obcymi.
Ryzykowne? Owszem. Nie sądziłem jednak że spotkam się z
takim niedbałym podejściem do tematu.
Nie dość że akcja gry toczy się w miejscu, które powinno nie
istnieć po wybuchu z ALIENS, to na dodatek spotykamy kaprala HICKSA który
sugeruje nam, że zwłoki znalezione na Fiorinie 161 w Alien3, nie należały do
niego. To trzeba usłyszeć jak postacie w grze tłumaczą się z bzdur, których
twórca scenariusza sam jest świadom. Chodzi o powrót Sulaco i wspomnianego
Hicksa właśnie.
Jest słowo które idealnie opisuje te rozwiązania fabularne – żałosne.
Jest słowo które idealnie opisuje te rozwiązania fabularne – żałosne.
Michael Weyland. Miło że w gre szef korporacji jest moim
imiennikiem.
Najbardziej jestem rozczarowany trybem wieloosobowym gry.
Nie odczuwam żadnej przyjemności z gry Obcym. W dodatku nie da się wybrać
serwera, robi to za nas gra.
Koszmar. Liczę na poprawki i przyzwyczajenie z mojej strony.
Koszmar. Liczę na poprawki i przyzwyczajenie z mojej strony.
Pomimo wad, uważam że warto zagrać w „A:CM” dla tych
pozytywnych stron produkcji.
poniedziałek, 11 lutego 2013
Aliens: Colonial Marines absolutnie przedpremierowo
Chciałbym już napisać jakąś krótką recenzję gry.
Edycja Limitowana jak widać wpadła w moje posiadanie.
Mimo że grę zakupiłem legalnie, to na razie mogę zrecenzować opakowanie.
Jest ładne.
Niestety oprogramowanie zatytułowane "Steam" dzielnie pilnuje aby gra została zainstalowana najwcześniej w dzień premiery.
Podobno można to obejść ale mam dzisiaj ciekawsze rzeczy do zrobienia, niż kombinowanie jak zainstalować legalnie zakupiony produkt, dlatego cierpliwie poczekam do jutra.
Wracając do kwestii opakowania, tym razem na poważnie - naprawdę cieszy oko.
Poligrafia jest wykonana całkiem schludnie, doceniam takie rzeczy jako wzrokowiec i grafik.
Myślę, że po instalacji gry nie będę zawiedziony.
Wystarczy aby nie była gorsza od AVP Rebellionu - tytułu który mimo wad i tak dał mi wiele radości.
Nic nie zapowiada aby Aliens: Colonial Marines grywalnością chociażby nie dorównywała Aliens Versus Predator z 2010 roku. Przekonam się jutro. Dziś cieszę się najdroższą okładką za jaką zapłaciłem w życiu :).
środa, 6 lutego 2013
Gorol z kosmosu
Polska zaradność i śląsko-góralska "wojna", do tego obcy, świetna kreska i gwara - przepis na genialny komiks. Kto by pomyślał....
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Wracamy do GRY - oficjalne wymagania gry Aliens: Colonial Marines
Ale ten czas leci....
Ostatnio zostawiłem AliensChamber na pastwę losu, jednak poznaliśmy wymagania "Aliens: Colonial Marines" i nie mogłem o tym nie wspomnieć tutaj.
Gra nadchodzi wielkimi krokami, ponieważ premiera zapowiedziana jest na 12 lutego, to już niecały miesiąc!
Oto wymagania gry:
Minimum Specs:
Operating System: Windows XP SP3. Processor: 2 GHz Intel Dual Core
Processor. RAM: 2GB RAM (XP),2GB RAM (Vista). HD: 20GB free hard disk
space. Optical Drive: DVD. Sound Card: DirectX 9.0c compatible. Video
Card:NVIDIA GeForce 8500/ATI Radeon HD 2600 (256 minimum).
Recommended Specs:
Operating System: Windows XP SP3/Vista/Windows 7. Processor: 2.3 GHz
Intel Quad CoreProcessor. RAM: 2GB RAM. HD: 20GB free hard disk space.
Optical Drive: DVD. Sound Card: DirectX 9.0c compatible. VideoCard:
NVIDIA GeForce GTX560/ATI Radeon HD 5850 (512 minimum).
Other Requirements:
Initial installation requires one-time internet connection for Steam
authentication; software installations required (included with the game)
include Steam Client, DirectX 9, Microsoft .NET 4 Framework, Visual C++
Redistributable 2005, Visual C++ Redistributable 2008, Visual C++
Redistributable 2010, and AMD CPU Drivers (XP Only/AMD Only).
Wygląda na to, że gra nie będzie wykorzystywała możliwości DirectX 11. A szkoda, ponieważ ten zestaw funkcji API wspomagających generowanie grafiki ma kilka ciekawych rozwiązań, pozwalających na generowanie jeszcze bardziej realistycznych obrazów.
Przypominam, że średnio udane AVP z 2010 roku było jedną z pierwszych gier obsługujących ten standard.
Spodziewałem się tego, więc osobiście nie jestem zaskoczony.
W końcu dawno już było powiedziane, że gra nie będzie tworzona na najnowszym silniku graficznym.
Jeżeli chodzi o mnie, wolę produkcje które porażają grywalnością.
Do dzisiaj gram w AVP z 2001 roku.
Nie oznacza to, że nie doceniam doznań wizualnych. Wręcz przeciwnie!
Co za tym idzie, chciałbym aby gra była jak najbardziej realistyczna.
Jaka będzie?
Przekonamy się, już niebawem :)
środa, 19 grudnia 2012
niedziela, 18 listopada 2012
Mój scenariusz do Prequela
Ponieważ jestem strasznie zawiedziony niskim poziomem filmu "Prometheus", wymyśliłem scenariusz do filmu który w przeciwieństwie do Prometeusza mógłby być prequelem.
Należy pamiętać, że to luźna twórczość i bardziej wyobrażam sobie komiks czytając swój scenariusz niż film, jednakże i tak jest on dla mnie nieskończenie razy lepszy niż ostatni film Ridleya Scotta.
Zaczynamy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Łazik - prosty robot, dużo prostszy od androidów które wysłały go do badania nieznanej ziemi - odnajduje gniazdo z jajami obcych.
Powierzchownie uznano iż są to formy organizmów podobne do ziemskich grzybów i nie przywiązano do ich odkrycia dużej wagi.
Jaja nie otworzyły się, ponieważ Łazik nie jest żywym organizmem.
Androidy wysyłające Łazik należały do Firmy (nazwijmy ją "A").
Ich przybycie miało związek z przygotowaniami, aby na Planecie "V" mogli osiąść pierwsi ludzie.
Zmiana czasu na bliższy głównemu wątkowi.
Załoga statku Firmy "A".
Z rozmów bohaterów dowiadujemy się że konkurencyjną firmę "Yutani" przejmuje businessman - ok. 40-letni niejaki Weyland i łaczy ją ze swoimi firmami, co sprawia że "Yutani" jako przedsiębiorstwo staje się potentatem na rynku (wcześniej firma "A" i "Yutani" szły łeb w łeb).
"A" dolatuje do celu, gdzie wcześniej wysłane były androidy które miały wybudować stację. Służyć ma przy pomocy wydobywania wybranego rodzaju surowca lub po prostu jest to sam generator atmosfery, ewentualnie obie te rzeczy na raz. Po prostu wymyślono, że na początek lepiej wysłać załogę złożoną z samych robotów, które to zbudują, gdyż mają mniejsze zapotrzebowania i są mniej wrażliwe od ludzi.
Prace nad budową zostały zakończone i załoga "A" przybywa już na miejsce, lecz niestety zamiast przywitania zastają istną masakrę androidów.
Szczątki są rozsiane po całej stacji. Jak się później okazuje, wśród sztucznych ciał androidów znalazły się również zwłoki prawdziwego człowieka (!).
Nie wiadomo w jaki sposób ten człowiek dostał się na pokład statku którym przybyły wcześniej tylko i wyłącznie androidy.
Człowiek umarł na wskutek eksplodowania klatki piersiowej.
To on był nosicielem śmiercionośnego, obcego zarodka odpowiedzialnego za zniszczenie androidów.
Później okazuje się, że ów intruz który dostał się w szeregi "tosterów" był nie do końca profesjonalnym szpiegiem na zlecenie Weylanda, który zaangażował się w agresywną strategię prowadzenia firmy.
"Yutani" ma informacje na bieżąco, dlatego wiedzą o znalezionych jajokształtnych formach życia.
Wiedzą też o śmierci szpiega, co nakręca emocje wśród szefów "Yutani" (późniejszego Wyeland-Yutani). Łączą fakty. Szpieg podłączył przedśmiertnie urządzenie które wysyłało obraz z kamer monitoringu stacji. Widać niesamowitą bestię która bez sumienia masakruje z przerażającą łatwością humanoidalne istoty broczące białą krwią.
Siła i bezwzględność obcej istoty robi niesamowite wrażenie na Weylandzie, niczym tygrysy na Tonym Montanie w filmie "Scarface" i tak jak on, pragnie posiąść to krwiożercze stworzenie.
To są poboczne wątki.
Na Planecie pojawiła się załoga firmy "A" i to głównie wokół jej historii miała kręcić się fabuła.
To oni byliby pojedynczo wybijani przez jednego, jedynego Obcego, którego nosicielem był szpieg W-Y.
Na końcu Space Jockey przylatuje ogromnym statkiem.
Jaskinia w której znajduje się gniazdo, z którego wydostał się pierwszy facehugger zapładniający Szpiega okazuje się częścią statku, pasująca do niego niczym puzzel.
Statek odlatuje z gniazdem.
Ostatnie dwie osoby które przeżyły z załogi "A" zostają bez łączności, na obcej planecie.
Skazani są na śmierć. Będą żyli dopóki nie skończą się zapasy żywności lub energii w stacji. Ich losy pozostają tajemnicą.
Akcja skupia się teraz na Space Jockeyu, który spodziewa się nienaruszonych jaj, w formie takiej, jakie zostawił je lata temu na Planecie "V".
Niestety dla niego, okazuje się inaczej.
Space Jockey zostaje zainfekowany Obcym zarodkiem, a sam statek rozbija się na LV-426.
Koniec.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
A teraz pozwolę sobie wyjaśnić, dlaczego niektóre rzeczy w mojej wersji wyglądają tak, a nie inaczej.
Firma Yutani - w mojej wersji to ona jest pierwsza. Przed Weylandem. Zmęczony jestem już tym, że zawsze najpierw jest Weyland (AVP, Prometeusz).
Samego Weylanda widzę jako młodego, przystojnego rekina businessu, trochę maniakalnego ale genialnego w tym co robi.
Firma "A" - tak samo jak jestem zmęczony Weylandem jako pierwszym przed Yutani, zmęczony jestem samą tą firmą i jej przeeksplatowaniem, dlatego tutaj akcja skupia się na "A".
Space Jockey rozbija się na LV-426 - dlatego bo wydaje mi się to naturalne skoro w "ALIEN" widzimy martwego Space Jockeya, którego statek nadaje sygnał ostrzegawczy (odebrany przez załogę "Nostromo" mylnie jako sygnał S.O.S.).
Space Jockey zostaje zapłodniony - ponieważ w filmie z 1979roku jest wzmianka o rozbitych od wewnątrz żebrach.
Należy pamiętać że to tylko szkic szkieletu fabuły.
Jest jeszcze kilka mniejszych pomysłów w mojej głowie.
Ostateczna fabuła oczywiście byłaby bardziej rozbudowana, włącznie z psychologią bohaterów, szczególnie załogi firmy "A".
Należy pamiętać, że to luźna twórczość i bardziej wyobrażam sobie komiks czytając swój scenariusz niż film, jednakże i tak jest on dla mnie nieskończenie razy lepszy niż ostatni film Ridleya Scotta.
Zaczynamy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Łazik - prosty robot, dużo prostszy od androidów które wysłały go do badania nieznanej ziemi - odnajduje gniazdo z jajami obcych.
Powierzchownie uznano iż są to formy organizmów podobne do ziemskich grzybów i nie przywiązano do ich odkrycia dużej wagi.
Jaja nie otworzyły się, ponieważ Łazik nie jest żywym organizmem.
Androidy wysyłające Łazik należały do Firmy (nazwijmy ją "A").
Ich przybycie miało związek z przygotowaniami, aby na Planecie "V" mogli osiąść pierwsi ludzie.
Zmiana czasu na bliższy głównemu wątkowi.
Załoga statku Firmy "A".
Z rozmów bohaterów dowiadujemy się że konkurencyjną firmę "Yutani" przejmuje businessman - ok. 40-letni niejaki Weyland i łaczy ją ze swoimi firmami, co sprawia że "Yutani" jako przedsiębiorstwo staje się potentatem na rynku (wcześniej firma "A" i "Yutani" szły łeb w łeb).
"A" dolatuje do celu, gdzie wcześniej wysłane były androidy które miały wybudować stację. Służyć ma przy pomocy wydobywania wybranego rodzaju surowca lub po prostu jest to sam generator atmosfery, ewentualnie obie te rzeczy na raz. Po prostu wymyślono, że na początek lepiej wysłać załogę złożoną z samych robotów, które to zbudują, gdyż mają mniejsze zapotrzebowania i są mniej wrażliwe od ludzi.
Prace nad budową zostały zakończone i załoga "A" przybywa już na miejsce, lecz niestety zamiast przywitania zastają istną masakrę androidów.
Szczątki są rozsiane po całej stacji. Jak się później okazuje, wśród sztucznych ciał androidów znalazły się również zwłoki prawdziwego człowieka (!).
Nie wiadomo w jaki sposób ten człowiek dostał się na pokład statku którym przybyły wcześniej tylko i wyłącznie androidy.
Człowiek umarł na wskutek eksplodowania klatki piersiowej.
To on był nosicielem śmiercionośnego, obcego zarodka odpowiedzialnego za zniszczenie androidów.
Później okazuje się, że ów intruz który dostał się w szeregi "tosterów" był nie do końca profesjonalnym szpiegiem na zlecenie Weylanda, który zaangażował się w agresywną strategię prowadzenia firmy.
"Yutani" ma informacje na bieżąco, dlatego wiedzą o znalezionych jajokształtnych formach życia.
Wiedzą też o śmierci szpiega, co nakręca emocje wśród szefów "Yutani" (późniejszego Wyeland-Yutani). Łączą fakty. Szpieg podłączył przedśmiertnie urządzenie które wysyłało obraz z kamer monitoringu stacji. Widać niesamowitą bestię która bez sumienia masakruje z przerażającą łatwością humanoidalne istoty broczące białą krwią.
Siła i bezwzględność obcej istoty robi niesamowite wrażenie na Weylandzie, niczym tygrysy na Tonym Montanie w filmie "Scarface" i tak jak on, pragnie posiąść to krwiożercze stworzenie.
To są poboczne wątki.
Na Planecie pojawiła się załoga firmy "A" i to głównie wokół jej historii miała kręcić się fabuła.
To oni byliby pojedynczo wybijani przez jednego, jedynego Obcego, którego nosicielem był szpieg W-Y.
Na końcu Space Jockey przylatuje ogromnym statkiem.
Jaskinia w której znajduje się gniazdo, z którego wydostał się pierwszy facehugger zapładniający Szpiega okazuje się częścią statku, pasująca do niego niczym puzzel.
Statek odlatuje z gniazdem.
Ostatnie dwie osoby które przeżyły z załogi "A" zostają bez łączności, na obcej planecie.
Skazani są na śmierć. Będą żyli dopóki nie skończą się zapasy żywności lub energii w stacji. Ich losy pozostają tajemnicą.
Akcja skupia się teraz na Space Jockeyu, który spodziewa się nienaruszonych jaj, w formie takiej, jakie zostawił je lata temu na Planecie "V".
Niestety dla niego, okazuje się inaczej.
Space Jockey zostaje zainfekowany Obcym zarodkiem, a sam statek rozbija się na LV-426.
Koniec.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
A teraz pozwolę sobie wyjaśnić, dlaczego niektóre rzeczy w mojej wersji wyglądają tak, a nie inaczej.
Firma Yutani - w mojej wersji to ona jest pierwsza. Przed Weylandem. Zmęczony jestem już tym, że zawsze najpierw jest Weyland (AVP, Prometeusz).
Samego Weylanda widzę jako młodego, przystojnego rekina businessu, trochę maniakalnego ale genialnego w tym co robi.
Firma "A" - tak samo jak jestem zmęczony Weylandem jako pierwszym przed Yutani, zmęczony jestem samą tą firmą i jej przeeksplatowaniem, dlatego tutaj akcja skupia się na "A".
Space Jockey rozbija się na LV-426 - dlatego bo wydaje mi się to naturalne skoro w "ALIEN" widzimy martwego Space Jockeya, którego statek nadaje sygnał ostrzegawczy (odebrany przez załogę "Nostromo" mylnie jako sygnał S.O.S.).
Space Jockey zostaje zapłodniony - ponieważ w filmie z 1979roku jest wzmianka o rozbitych od wewnątrz żebrach.
Należy pamiętać że to tylko szkic szkieletu fabuły.
Jest jeszcze kilka mniejszych pomysłów w mojej głowie.
Ostateczna fabuła oczywiście byłaby bardziej rozbudowana, włącznie z psychologią bohaterów, szczególnie załogi firmy "A".
niedziela, 4 listopada 2012
sobota, 3 listopada 2012
M56 Smartgun by Sir Duch
Bliżej nieznany Marine i jego M56 Smartgun narysowany przez niejakiego SiR DUCHa.
Praca z 2001 roku.
niedziela, 28 października 2012
Ulubiona parka :)
Znalazłem takie zdjęcie, tylko było czarno-białe, więc dodałem mu koloru i postanowiłem je tutaj zamieścić żeby zapytać....
...czy ktoś tu jeszcze zagląda?
Ostatnia, półroczna przerwa mogła wypłynąć na spadek popularności bloga, jestem ciekaw... czy warto do niego wracać?
Odpowiedzi proszę zostawiać w komentarzach pod postem. Będę cierpliwy ;)
środa, 29 sierpnia 2012
O Obcym na "Kombinacie"
W skrzynce znalazłem dzisiaj mail z linkiem do tej strony:
http://kombinat.gniazdoswiatow.net/tag/obcy/
Można znaleźć tutaj kilka ciekawych recenzji w formie plików audio.
Za link dziękuję osobie która podpisuje się jako Godai.
Jestem za tym żeby pasjonaci wymieniali się takimi ciekawostkami, więc jeżeli macie
jakieś interesujące mniej lub bardziej treści, wysyłajcie je na adres mortiz36th@gmail.com
Dziękuję w imieniu swoim i czytelników ;)
czwartek, 9 sierpnia 2012
O filmie "Prometeusz" ("Prometheus")
Czekałem na ten film bardzo
długo.
Zapowiadany był jako prequel filmu „Alien” z 1979r.
Tworzenie historii poprzedzającej wydarzenia z tak kultowego i wiele znaczącego dla światowej kinematografii obrazu to ogromna odpowiedzialność.
Zapowiadany był jako prequel filmu „Alien” z 1979r.
Tworzenie historii poprzedzającej wydarzenia z tak kultowego i wiele znaczącego dla światowej kinematografii obrazu to ogromna odpowiedzialność.
Fani o tym wiedzą.
Sądzę że wytwórnia filmowa miała to na względzie zapraszając do pracy nad filmem tego samego reżysera, który jest odpowiedzialny za „Ósmego Pasażera Nostromo”.
Mowa tu oczywiście o panu, który nosi nazwisko Ridley Scott.
Śledząc wiadomości o "Prometeuszu" zanim
jeszcze pojawił się w kinach, można było natrafić na informację
jakoby „Prometeusz” jednak nie miał być prequelem
„Obcego”.
Twórcy odeszli od tej koncepcji.
Twórcy odeszli od tej koncepcji.
Powiadomili natomiast media, że
produkcja będzie zamiast tego miała „DNA Obcego” , co w
praktyce miało oznaczać, iż w filmie zobaczymy wiele elementów
nawiązujących do historii kultowej bestii, jednak nie będą to
wydarzenia powiązane z pierwszą częścią filmowej sagi o niej.
Jako ogromny fan świata Obcego,
pamiętam, że zawiodłem się nieco, gdyż wiązałem duże nadzieje
z nadchodzącym prequelem.
Lampki kontrolne zaświeciły się u mnie
wyraźniej jednak nie na wieść o zmianie koncepcji twórców...
Moją uwagę zwrócił fakt, iż po raz
kolejny główną bohaterką miała być kobieta.
Tutaj nadmienię, że strasznie cenię
sobię oryginalność u twórców. To dlatego fakt powielenia pomysłu
na główną rolę „silnej kobiety” mnie zaniepokoił (jak
później się okazało, to nie jedyny skopiowany pomysł, a tych
jest w „Prometeuszu” aż do granic absurdu – o tym później).
Nic jednak nie zniechęciło mnie do oczekiwania na „Prometeusza” tak bardzo, jak pierwszy oficjalny plakat z ogromną rzeźbą, przedstawiającą... ludzką (!) głowę w tle, oraz jej pierwsze zdjęcia wyciekające do sieci.
Pomysł uznałem za banalny.
Jak się później okazało – celnie.
Rola człowieka w kosmosie wydaje mi
się... przerażająco mała w stosunku do ogromu Wszechświata.
Tutaj natomiast ogromny plakat i zarys historii z zapowiedzi filmu, sugerują nam, że jednak ślady gatunku ludzkiego można odnaleźć również na obcych planetach...
Cóż – „Prometeusz” nie zabija oryginalnością. Z historii jaką opowiada dowiadujemy się, że człowiek jest tworem „bogów” z kosmosu, nazwanych w filmie „Inżynierami”.
Podobna koncepcja pojawiała się już wcześniej, nie jest niczym nowatorskim.
Tutaj natomiast ogromny plakat i zarys historii z zapowiedzi filmu, sugerują nam, że jednak ślady gatunku ludzkiego można odnaleźć również na obcych planetach...
Cóż – „Prometeusz” nie zabija oryginalnością. Z historii jaką opowiada dowiadujemy się, że człowiek jest tworem „bogów” z kosmosu, nazwanych w filmie „Inżynierami”.
Podobna koncepcja pojawiała się już wcześniej, nie jest niczym nowatorskim.
Ta sama sytuacja
dotyczy niestety innych elementów filmu.
Tak naprawdę jeszcze nigdy nie widziałem produkcji która legalnie przerysowuje pomysły z innego, kultowego filmu w tak bezpardonowy sposób.
Tak naprawdę jeszcze nigdy nie widziałem produkcji która legalnie przerysowuje pomysły z innego, kultowego filmu w tak bezpardonowy sposób.
„DNA Obcego” o którym słyszeliśmy przed premierą, okazuje się ostrym rżnięciem elementów z pierwszego filmu sagi.
Postać Space Jockeya tutaj staje się skafandrem dla Inżyniera.
Obecna
jest postać Weylanda (to samo nazwisko które przewija się przez
historię Obcego), android, główna bohaterka - kobieta...
Występuje niemal identyczna nazwa planety
znanej z „Alien”, struktury stworzone przez H.R. Gigera
(oczywiście nie nowe, lecz kopiowane ze starych prac artysty).
Pomysłów odbitych na ksero z Obcego jest całe mnóstwo.
Obcy embrion rozwijający się w ciele i ostatni komunikat ocalałej
głównej bohaterki w ostatnich scenach.
Można wymieniać do znudzenia.
Cykl rozrodczy i wygląd pokracznej
bestyjki na końcu filmu jest wisienką na szczycie tego
ciężkostrawnego tortu.
Film sprawia wrażenie jakby faktycznie miał związek z historią „Nostromo”, lecz twórcy chyba sami wstydzili się za masy kiczu wypływające z historii „Prometeusza”, dlatego zmienili koncepcję.
Jest pewien problem – więcej ludzi
słyszało, iż film ma opowiadać o wydarzeniach sprzed pierwszego
filmu o Obcym, niż o tym, że oficjalnie nie jest prequelem.
Dlatego wielu nadal uważa, historię „Prometeusza” za powiązaną z Ksenomorfami znanymi z filmu „Alien”.
Dlatego wielu nadal uważa, historię „Prometeusza” za powiązaną z Ksenomorfami znanymi z filmu „Alien”.
Ciężko się dziwić
laikom.
Bardziej dziwię się ludziom odpowiedzialnym za film.
Jakim cudem, powstał tak słaby film
szpecący obraz Obcego wypracowany przez kultową sagę?
„Prometeusz” ma swój klimat, ale
nie jest to klimat Obcego.
Wizualnie prezentuje się
doskonale, jednak świat przedstawiony w filmie i to że próbowano
go połączyć z uniwersum Aliens można już wytrzeć z podeszwy.
Największą wadą „Prometeusza”
jest ilość zapożyczeń i szarpanie legendy Obcego.
Drugą jest masa głupot, zaczynając
od takich drobnych, pokroju malunków na ścianach jaskiń i rzeźb
niczym z Wysp Wielkanocnych, a kończąc na zachowaniach postaci jak i
całej fabuły.
Warto również zwrócić uwagę na banalny wygląd kreatur które pojawiają się w filmie, na czele z tą co przypomina... gatunek kałamarnicy. Prawie niczym się nie różni (sic!).
Ten film według mnie nie powinien powstać, a przynajmniej nie w formie odgrzewania starych pomysłów.
Warto również zwrócić uwagę na banalny wygląd kreatur które pojawiają się w filmie, na czele z tą co przypomina... gatunek kałamarnicy. Prawie niczym się nie różni (sic!).
Ten film według mnie nie powinien powstać, a przynajmniej nie w formie odgrzewania starych pomysłów.
Gdyby nie posiadał zapożyczeń z
„Alien” i nie szpecił jego elementów, byłby dla mnie całkiem
dobrą opowieścią Science-Fiction.
Niestety - nowe pomysły mogły się
nie sprzedać, a te sprawdzone zapewniły dochód wytwórni.
Korzystniej było wejść z brudnymi
butami w uniwersum Obcego i zostawić parę rys na jego
monumencie.
XXI wiek nie przyniósł jeszcze dobrego filmu o Ksenomorfach.
XXI wiek nie przyniósł jeszcze dobrego filmu o Ksenomorfach.
Być może w przyszłości jeszcze się
takiego doczekamy, lecz „Prometeusz” może stanowić żywy
przykład na to, że legendę lepiej jednak zostawić w spokoju.
poniedziałek, 28 maja 2012
niedziela, 15 kwietnia 2012
sobota, 14 kwietnia 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















